4.25.2013

Eveline Cosmetics, eyeliner w płynie Liquid Precision Liner 2000 Procent



Zakup eyeliner firmy Eveline Cosmetics był całkowitym impulsem. W czasie jednej z wielu akcji kosmetycznych Biedronki natrafiłam na produkty właśnie tej firmy a, że po 1) nie znalazłam (jeszcze wtedy) dobrego eyeliner który by mi odpowiadała, po 2) jego cena była kusząca, po 3) miałam ochotę kupić sobie jakiś kosmetyk (jakże kobiecy powód) ;)


Kilka słów o sprawcy całego zamieszania

Zamknięty w przyjemnym, szczelnym opakowaniu eyeliner występuje w formie kałamarzu. Mamy możliwość narysowania zarówno cienkiej jak i grubej kreski na powiece. Posiada dosyć rzadką płynną konsystencje.  Jego kolor jest czarny, nie czarno-szary czy szaro-czarny ale czarny ;) . Szybko zasycha, nie mam po nim uczucia ściągnięcia. Bezzapachowy. Nie podrażniał oczu ani nie wywołał jakiś niemiłych odczuć, pomimo, że jestem pod tym względem wrażliwcem.



Co do trwałości… najmniejszego kontaktu z wodą nie wytrzyma, bez bazy – średnio z trwałością, ale z bazą to już zupełnie inna bajka, u mnie potrafi się trzymać cały dzień.  

Jest to pierwszy produkt tego typu, który NIE odbija mi się na powiece. Do każdego testowanego eyeliner, czy żelowego czy płynnego, podchodziłam pod rożnym kątem… z bazą, bez bazy, cienkie kreski, grube kreski, ale koniec końców każdy po paru godzinach pozostawiał na powiece nie przyjemny ślad swojej obecności. Pierwszy raz od dawna, nie mam z tym problemu, dla mnie to ogromny +. W końcu nie muszę się martwic o to jak wyglądam, bo wiem ze kosmetyk położony o 7 rano, o 15 będzie na tym samym miejscu. 

Za całe szaleństwo zapłaciłam 8zł / 4ml. Czy były to wyrzucone pieniądze? Dla mnie nie, nie spodziewajmy się cudów za kosmetyka za takie pieniądze. To było miłe zaskoczenie, dostałam dobry kosmetyk za niską cenę. Na rynku znajdziemy o wiele droższe zamienniki, które w akcji są o wiele gorsze.

Xoxo
P.

4.23.2013

KOBO Magis Corrector Mix

Dziś chciałabym Wam pokazać produkt, który jest moim niezbędnikiem przy wykonywaniu makijażu. Jest to zestaw korektorów od Kobo Professional. Zakupiłam go już ładnych kilka miesięcy temu w Naturze za 9,90 w promocji. Jego cena regularna to bodajże 19.90. Produkt przeznaczony jest dla wizażystów, lecz i amatorzy mogą śmiało korzystać, więc czemu nie.
Moje opakowanie jest trochę uszkodzone (pęknięte), gdyż przypadkowo zrzuciłam na ziemię :( Jednak opakowanie samo w sobie jest całkiem okej. Nie jest zakręcane, ale odtykane, a mimo to jest szczelne. Nawet po pęknięciu mojego wieczka nie mam problemów, że opakowanie się otwiera. W skład mixu wchodzą cztery korektory. W sumie zawartość ma 12 g, z czego łatwo obliczyć, że jeden kolor to 3 gramy. Muszę przyznać, że mimo tego, że 3 gramy to prawie tyle co nic korektory są mega wydajne. Stosuję je bardzo często, przesadą byłoby gdybym powiedziała, że codziennie, ale naprawdę bardzo często i praktycznie w ogóle nie widać zużycia. I muszę dodać, że mam już je 4 msc. Poniżej zdjęcia swatchów poszczególnych kolorów, plus pod nimi na jednym zdjęciu wiać zużycie:

Kolory są bardziej intensywne, ale to niestety wina lampy :( Jednak robienie zdjęć w świetle słonecznym to najlepszy pomysł. Konsystencja korektorów jest dość zbita, jednak łatwo się nabierają i nakładają. Ja używam własnych palców, chociaż myślę, że pędzelek dobrze by się tu sprawdził, a raczej cztery pędzelki.

Okej, chyba pora na słowo OD PRODUCENTA:
Zestaw korektorów niezbędny do przywrócenia idealnego kolorytu skóry. Niezastąpiony w makijażu scenicznym i fotograficznym. Rozświetla, pokrywa niedoskonałości skóry. Do mieszania lub stosowania pojedynczo. Produkt wizażysty.

BIAŁY lekkie niedoskonałości
RÓŻOWY szara cera
ZIELONY pękające naczynka
FIOLETOWY ciemne plamy, przebarwienia

Muszę dodać, że ja biały korektor stosuję także czasem do konturowania twarzy :) Fluidy, pudry ładnie nanoszą się na kolory, trzeba tylko uważać, żeby przy nakładaniu fluidu nie rozetrzeć korektora czy rozmazać. Z pewnością, kiedy mi się skończy, sięgnę po następne opakowanie. Za taką cenę polecam jeszcze bardziej. Ogólnie lubię markę KOBO, chociaż zdarzają się jej wpadki z niektórymi kosmetykami. Ten korektor, jak i pomadki Celebrity lips od tej firmy to moi ulubieńcy.

Buziaki,
K.

4.22.2013

KUB kwietniowy



Od dawna miałam się wybrać do Rossmanna/Natury, aby uzupełnić swoje braki w kosmetyczce, ale wieczny brak czasu skutecznie mi to uniemożliwiał, ale gdy mój ukochany szampon zobaczył dno, nie było wyjścia, musiałam wygospodarować trochę czasu i tam zajrzeć. nie mogło się skończyć tylko na szamponie, nie byłabym sobą.. o to, co jeszcze wylądowało w koszyku:


 szampon Alterra Granat i aloes - 9zł / 200ml

  Marion Kuracja z olejkiem arganowym - 10,50zł / 50ml

 Essence all about matt (puder transparentny )  - około 12zł / 8 g

To już zakup z apteki olejek rycynowy (4,50zł / 30g) zakupiłam go specjalnie na nową akcje upiększania "30 dni dla rzęs "  zaczynam zaraz po majówce ;)

xoxo
P.

4.18.2013

Herbal Cosmetics - OLEJKI ŁOPIANOWE GREEN PHARMACY

Dziś chciałabym przedstawić Wam, w nawiązaniu do poprzedniego posta, olejki Green Pharmacy. Jak wcześniej wspomniałam moje włosy ciągle potrzebują intensywnej terapii, a nawet jeśli nie będzie ona im już tak bardzo potrzebna, zapewne dalej będę ich używać. Oto olejki o których mowa:

 
Oba olejki zamknięte są w buteleczkach o pojemności 100 ml. Kupiłam je w drogerii Natura, za grosze, i to dosłownie, oba kosztowały mnie coś koło 7 zł, koleżanka dorzuciła swoją zniżkę :) Muszę przyznać się, że częściej stosuje olejek z czerwoną papryką, który stymuluje porost włosów, bo marzą mi się długi zdrowe włosy.  Jednak przed co drugim myciem włosów, staram się wetrzeć któryś olejek. Zdarza się, że wcieram oba. Dodatkowo wtedy na końcówki stosuję serum a na całą długość włosów inne serum na noc. Wtedy zostawiam taką "maskę" na całą noc, anie tylko, jak producent zaleca, 20 minut przed myciem.. Rano po wszystkich specyfikach myję włosy szamponem (najlepiej bez SLS). Jednak znana jestem z mojego lenistwa i zdarza mi się, że nie wetrę żadnego olejku i wtedy sama u siebie minusuję :( Poniżej przedstawię Wam zalecenia producenta i skład:


 Olejki nie mają jakiegoś szczególnego zapachu, moim zdaniem ich zapach jest typowo oleisty. Trzeba uważać żeby nie wylać za dużo olejku, ja wylewam do na dłoń i następnie palcami drugiej dłoni wcieram w skórę głowy. Chociaż uważam, że przydałby się troszkę inny dozownik, coś w stylu "dziubka", choć ten i tak nie jest zły, bo można swobodnie porcjować olejek bez rozlewania się pozostałych kropli po zewnętrznej stronie butelki.
Po stosowaniu olejków, wypada mi zdecydowanie mniej włosów. A jak wcześniej wspomniałam, moje włosy przeszły traumę rozjaśniania i z ręką na sercu mogę stwierdzić, że te które teraz mi wypadają to nic w porównaniu do ilości wcześniejszych. Co ważne, olejki dobrze się zmywają. Włosy nie są po nich ciężkie, tłuste czy matowe. Niestety nie wiem mogę do końca stwierdzić czy po użyciu olejku włosy dobrze się rozczesują, bo ja tak czy siak zawsze muszę stosować odżywki, jednak na pewno pomagają i nie muszę się z nimi potem szarpać :) Jestem jak najbardziej na tak, taki produkt i za taką cenę! GORĄCO POLECAM!

4.13.2013

JOANNA BLOND REFLEX - ROZJAŚNIACZ W SPRAYU

Historia moich włosów jest długa i nieciekawa. Właściwie najpierw powinnam użyć sformułowania nieciekawa. W gimnazjum, kiedy nastąpił pierwszy okres buntu zachciało mi się pasemek. Blond pasemek. Dodam w tym miejscu, że jeszcze wtedy naturalnym kolorem moich włosów był jasny brąz. Udałam się więc (oczywiście za zgodą mamy) do fryzjera i wykonałam pierwszy zabieg rozjaśniania. Potem przez kolejne lata, co kilka miesięcy czyniłam to samo. Włosy zaczęły mi wypadać, stały się o wiele rzadsze, cieńsze, matowe, łamliwe. Z resztą każde negatywne określenie pasuje tu wspaniale. Wróciłam do brązu z pomocą pierwszej lepszej farby z Rossmana. Jednak tylko na chwilę. Potem wymęczyłam włosy znów pasemkami. I tak przez jakieś 7 lat królował blond na mojej głowie. Kiedy nadeszła fascynacja ombre i ja zapragnęłam je mieć.Całość włosów pomalowałam jasnym brązem marki Sayos (niestety nie byłam zadowolona z efektu) a końce rozjaśniłam rozjaśniaczem z Joanny w kremie. I wtedy zaczął się dramat, końce łamały się niemiłosiernie. Włosy były przesuszone. Stwierdziłam, że najwyższa pora skończyć męki. Podcięłam końce, zaczęłam stosować różnego typu maski, oleje, wcierki, odżywki itp. Włosy trochę odżyły, ale kolor na nich nadal był fatalny. Chciałam znaleźć kolor, który byłby podobny do mojego naturalnego. Wtedy koleżanka opowiedziała mi o rozjaśniaczu w sprayu marki Joanna. Dzięki niemu doprowadziłam włosy do koloru, jaki zawsze chciałam. Rozjaśniacz kosztował jedyne 5,50 PLN w drogerii. Po zakończonym przez niego rozjaśnianiu ponownie podcięłam końce i od tej pory regularnie stosuje oleje, maski, ogólnie pielęgnuje swoje włosy i muszę przyznać, że teraz są w o wiele lepszej kondycji niż rok temu, chociaż jeszcze długa droga przede mną by były zdrowe. A oto wspaniały rozjaśniacz o którym mowa:


OD PRODUCENTA:
- Słoneczne refleksy na włosach przez cały rok
- Efekt naturalnego, letniego balejażu

Przy używaniu rozjaśniacza należy zachować środki ostrożności:

Rozjaśniacz zawiera nadtlenek wodoru. Trzeba chronić oczy, stosować rękawiczki, uważać, żeby nie poplamić ubrań.Nie używać, jeśli włosy był barwione farbami roślinnymi itp.

Skład: aqua, hydrogen peroxide, coceth-7, PPG-1-PEG-9 lauryl glycol ether, PEG-40 hydrogenated castor oil, cetrimonium chloride, juniperus communis, hydrolyzed keratin, parfum, phosphoric acid, [+/- sodium stannate, salicylic acid, acetanilid]

PLUSY:
- cena - jedyne 5,50. Wiem, że można go też kupić w SuperPharmie (P. kupiła za coś ok. 8 zł), więcej niż 10 zł, tak czy siak, nie zapłacicie
- kolor można stopniować, można uzyskać zarówno mocne, średnie jak i lekkie rozjaśnienie
- łatwy w użyciu dzięki atomizerowi
- pojemność 150 ml 9 oczywiście zależy od długości włosów czy to będzie wystarczające). Mi opakowanie pozwoliło dojść do upragnionego koloru i jeszcze trochę zostało.

MINUSY:
- trudno dostępny, pytałam w wielu drogeriach nie mogłam znaleźć, koleżanka kupiła mi w swoim mieście, a okazało się, że jest w SuperPharmie, ale na chwilę obecną u mnie w mieście właśnie tylko tam można kupić
- zapach, po użyciu czuć zapach wodoru, jednak nie utrzymuje się on długo na włosach, ja pryskałam zazwyczaj wieczorem, rano już nie było czuć, jeśli jednak spryskałam rano zapach chodził już za mną cały dzień
- włosy po użyciu stają się trochę suche, trzeba uważać żeby nie przesuszyć włosów, polecam stosowanie olejków, olei itp przy używaniu tego sprayu. ( w jednej z kolejnych notek postaram się zamieścić olejki których używam :))

Niestety nie podam składu, gdyż wyrzuciłam papierowe opakowanie, mam nadzieję, że P. uzupełni :) albo poda Wam w komentarzu.

Dodam jeszcze, że ja nie stosowałam rozjaśniacza codziennie, tylko na zmianę z olejami jeden wieczór rozjaśniacz kolejny olej. Oczywiście zdarzało się, że pryskałam np 2 czy 3 dni pod rząd, ale nie za często.
W kolejnej notce, pokażę Wam jakieś zdjęcie włosów.
Teraz spray mam zamiar stosować jeśli pojawią mi się większe odrosty, bezpośrednio na nie.

POLECAM!

A na koniec jeszcze moje ostatnie łupy:
  pomadka Neo Chic z Oriflame, urzekł mnie jej kolor, mam nadzieję, że sprosta moim wymaganiom, bo muszę przyznać, że jestem fanką pomadek! Cena 12,90, ja zapłaciłam 9,90 ze względu na członkostwo

I lakier miss selene, żółciutki, kolor dwieście coś, niestety zmazany numerek :( cena 3 zł.

Golden Rose matte - lakier do paznokci




Szaleństwo matowych lakierów wciągnęło i mnie, dlatego postanowiłam zakupić to cudo i pochwalić się ślicznym pedikiurem.  Postanowiłam dać szanse lakierowi z Golden Rose matte. Zdecydowałam się na nr 10. Marka Golden Rose jest powszechnie znana a lakiery cieszą się dobrymi opiniami, sama mam nie jeden i bardzo je sobie chwale.  Miało być cudo, miałam zachwalać, jaki to on nie jest świetny i trwały, jaki kolor nie jest piękny … niestety… tym większe było moje rozczarowanie.



PLUSY
- wizualnie ładne kobiecie opakowanie
- SUPER szybko zasycha, nie zdążyłam pomalować całej powierzchni płytki a on już był suchy
- cena około 8zł na stoisku Golden Rose
- wystarczą 2 warstwy żeby uzyskać ładny, głęboki kolor
- dobra pigmentacja
- konsystencja leistą
- pojemność 11,5 ml


MINUSY
- mały pędzelek, utrudnia malowanie paznokcia
- trwałość …. To tragedia… ten lakier bez odprysków nie utrzymuje się nawet dnia a końcówki ścierają się po paru godzinach
- efekt matu … tak, na początku jest widoczny, ale przetrzyj parę razy paznokieć, umyj naczynia, weź kąpiel i po efekcie… czar pryska … pod spodem mamy do czynienie z najzwyklejszym lakierem z drobinkami
- zmywanie lakieru to istny koszmar.. aplauz na stojąca dla osoby która go zmyje, nie brudząc całych dłoni… pomimo szczerych chęci mi się nie udało a i tak lakier pozostał na obrzeżach  -,-
- zasycha z prędkością światła to plus ale gratis w postaci smug już nie jest taki fajny

Ten lakier to jedna wielka TRAGEDIA, nie wart swojej ceny, trwałość mizerna, efekt matu nie powala.  Po Golden Rose spodziewałam się czegoś więcej, a tu mamy do czynienia z najzwyklejszym BUBLEM. Nie sadze, żebym miała kupić ten lakier jeszcze raz. Dziewczyny, NIE POLECAM. 

xoxo
P.

4.09.2013

Garnier Czysta Skóra – antybakteryjny żel do twarzy




Mój osobisty, jedyny, niezastąpiony KWC – jestem wierna jak pies temu żelowi, oczywiście zdarzyły mi się małe zdrady, ale zawsze wracałam do niego z podwiniętym ogonem, a o kim mowa… mowa o żelu, który pomógł mi zwalczyć moją długoletnią walkę z trądzikiem(a uwierzcie mi przed nim wypróbowałam nie jeden specyfik, z każdej półki cenowej i żaden nie dał mi takiego efektu).. a teraz aplauz, brawa na stojąca i wiwat dla  …. <chwila napięcia>… Garnier Czysta skóra – antybakteryjny żel do twarzy  ^^


OD PRODUCENTA
 Potrzebuję łagodnego produktu, który dogłębnie oczyszcza skórę.

Jeśli szukasz produktu, na co dzień, który skutecznie odblokuje pory, to ten produkt jest stworzony dla Ciebie.Jego formuła z kwasem salicylowym i mineralnym cynkiem zapewnia podwójne działanie: eliminuje zaskórniki oraz usuwa nadmiar sebum i zanieczyszczenia. Twoja skóra jest doskonale oczyszczona.

Rezultaty udowodnione!
Zauważysz je na własnej skórze.
 - Skóra jest widocznie matowa i oczyszczona
 - Niedoskonałości są widocznie zmniejszone
 - Zaskórniki są odblokowane, a ślady mniej widoczne.

Dzięki Garnier Czysta Skóra możesz przerwać cykl powstających niedoskonałości dla uzyskania oczyszczonej i pięknej skóry.



SKŁAD: Aqua, Coco-Betaine, Peg-8, Sodium Laureth Sulfate, Peg-120, Methyl Glucose Dioleate, Disodium Cocamphodiacetate, Sodium Chloride, Salicylic Acid, Zinc Pca, Cucumis Sativus/Cucumber Fruit Extract, Hamamelis Virginiana/Witch Hazel Extract, Menthol, Menthoxypropanediol, Tetrasodium Edta, Propylene Glycol, Hexylene Glycol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol, Parfum/Fragrance, Limonene, Benzyl Salicylate, Linalool, Hexyl Cinnamal, Citral (F.I.L. B10512/1).



WIZUALNE ODCZUCIA

Żel zamknięty w zgrabnej buteleczkę zaopatrzona w pompkę, co ułatwia dozowanie produktu, nie przesadzimy z jego ilością, 1-2 pompki spokojnie wystarczą na dokładne umycie twarzy. Nie bawimy się w odkręcanie, zamykanie i tym podobne sprawy, przypadkiem nie wylejemy za dużo produktu na dłoń marnując resztę. 

KONSYSTENCJA
Bezbarwna, lejąca ale nie ucieka miedzy palcami

ZAPACH
Od pierwszej chwili czuć zapach ogórków, nie jest on nieprzyjemny ani chemiczny, nie drażni. Kiedy go wącham przychodzą mi na myśl świeże ogórki.

PIERWSZE STARCIE
Żel ładnie się pieni, nie podrażnia oczu, podczas mycia mam uczucie świeżość. Dokładnie zmywa makijaż i oczyszcza skore. 

ALE…

Pomimo, że jest to mój KWC trzeba uważać żeby nie przesuszyć sobie nim twarzy, bo skutki mogą być odwrotne do tych, które chcemy uzyskać. Zachwycona możliwościami żelu pognałam jak głupia do pierwszej napotkanej po drodze drogerii i zakupiłam krem matujący z tej samej serii. Pierwszy miesiąc było bosko, chodziłam zadowolona jak nigdy ze stanu mojej skóry, widziałam niesamowitą poprawę (nie wspomniałam, ze miałam skore tłusta/trądzikową). Mniej wyprysków, w końcu się nie świeciłam jak psu ***, chciałoby się rzec cud mód malina, znalazłam to, czego od dawna szukałam…. Ale niee… po tym niesamowitym miesiącu, czar prysł, skóra zaczęła mi się niesamowicie przesuszać…, która z nas lubi wychodzić z złuszczającym się nosem bądź z uczuciem ściągnięcia..?... ŻADNA! Ja tez nie… dlatego zrezygnowałam z kremu, postawiłam na nawilżanie i to był mój klucz do sukcesu!

REASUMUJĄC

PLUSY
- oczyszcza skórę
-w pojedynkę daje niesamowity efekt
- nie podrażania
- daje uczucie odświeżenia
- wydajny
- dobrze się pieni
- w pojedynkę daje niesamowity efekt
- tani 15zł / 200ml
- dostępny w każdej drogerii jak i supermarkecie

MINUSY
- trzeba uważać z czym go łączyć, kolejny produkt matujący/wysuszający może powodować wysuszenie skóry, za czym idzie uczcie nieprzyjemnego ściągnięcia oraz (nie polecam tego , chyba ze chcecie podjąć to ryzyko)
- nie polecam osobom, które maja cerę suchą, ze skłonnością do przesuszania oraz wrażliwą


W tym jednym z rzadkich przypadków producent NIE KŁAMIE, żel DZIAŁA tak jak powinien. Osobiście polecam.

xoxo
P.