Kiedy doszła mnie fama o matowych błyszczykach firmy Essence byłam zachwycona. Stwierdziłam, że kiedy tylko pojawią się u mnie w Naturze pobiegnę kupić wszystkie cztery kolory. Wtedy nie wiedziałam jaka będzie ich cena, ale stwierdziłam, że nie będzie wysoka znając mniej więcej inne ceny produktów tej marki. Potem dowiedziałam się, że ich cena to 8,99 zł. Za mój ukochany Soft Matt Lipcream z Manhattanu zapłaciłam prawie 2 razy tyle. Niestety, jak to u mnie bywa w Naturze, produkt nie trafił za szybko na półki. Na blogach pojawiały się już recenzje tego produktu, jedni byli zachwyceni, inni mniej, z kolej niektórzy w ogóle. Moja ekstaza malała. Czytając o minusach produktu, stwierdziłam, że wybiorę jeden kolor, a jeśli mi się spodoba - kupię pozostałe. Kiedy po kilku miesiącach od ukazania się produktu znalazł się on i w mojej Naturze zdecydowałam się na odcień 01 Velvet Rose. Miałam wahania między 01 a 03, jednak skusił mnie bardziej różowy odcień.
Dziewczyny narzekały na aplikator, że produktu nabiera się zbyt dużo. Jednak dla mnie nie jest to problem, ponieważ lubię mieć "dobrze" pomalowane usta, czuć, że mam na nich jakąś warstwę. Szczerze i pozytywnie zaskoczył mnie zapach - waniliowy, lekki, przyjemny, ale nie duszący. A muszę dodać, że nie lubię słodkich zapachów, jednak ten przypadł mi do gustu.
Produkt zamknięty jest w opakowaniu o pojemności 4 g, a jego ważność od otwarcia wynosi 6 miesięcy. Aplikator ma formę gąbeczki, produkt dobrze się aplikuje. Z koloru i jego pigementacji jestem również zadowolona, chociaż uważam, że o niebo lepiej wyglądam w intensywnych, a że jasne nie są dla mnie. Do tego odcienia jednak szybko się przekonałam. Poniżej swtach:
A tak prezentuje się na ustach (niestety nie udało mi się zrobić lepszego zdjęcia, mój aparat ma dalej problemy z łapaniem ostrości, a mi też nie jest łatwo robić focie z rąsi :)):
PLUSY:
- cena
- zapach
- konsystencja i łatwość aplikowania
- kolor
MINUSY:
- trwałość (niestety nie nadaje się na dłuższe wyjścia, chyba, że możemy robić poprawki, dobrze utrzymuje się do 3-4 godzin w moim wypadku)
- po dłuższym czasie roluje się, wtedy nie da się go rozetrzeć, a trzeba zmazać i zaaplikować od nowa
- nie pozostawia ładnego, matowego wykończenia, nie wsiąka jakby w usta
Podsumowując: kolor, cena super, szkoda, że trwałość do niczego i wykończenie też nie to. Niestety mając porównanie z Softami z Manhattanu, wolę zapłacić 2 razy więcej i mieć produkt z którego będę mega zadowolona, martwiąc się jednocześnie by za szybko się nie skończył. Nie żałuję, że kupiłam, będę używać z pewnością wtedy kiedy czas pozwoli na poprawki, jednak po inne odcienie nie sięgnę, wolę dopłacić do Manhattanu :)) Nie jest to kompletny bubel, ale spodziewałam się po Essence czegoś więcej.
Buziaki,
K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
DZIĘKUJEMY ZA KAŻDY KOMENTARZ, KTÓRY ZOSTAWICIE.
KAŻDA UWAGA JEST DLA NAS BARDZO CENNA.